wtorek, 7 lipca 2015

Gdy Babka na saksach, Dziadek gasi grill.



Okazuje się, że kilku wiernych czytelników niniejszego bloga zamieszkuje w Holandii.
Świadczą o tym odsłony z Niderlandów. Co ciekawe zupełnie nie tak dawno temu znana Wam Babka wypruła na saksy właśnie do Holandii. W zasadzie nie wiadomo, czy na pewno jest w Holandii, bo odkąd wyjechała przed tygodniem, słowem (mówionym) się jeszcze nie odezwała, a sekretarka w słuchawce gada do mnie po hiszpańsku. Nie wykluczam więc, że Babka topi sadło na Costa Blanca, albo na Dominikanie (bo to też w Unii i Babka tam lata na tzw. "dowodzie"). Jeśli ktokolwiek zna położenie Babki, proszę o kontakt z biurem obsługi ruchomości.

Dla wiernych czytelników z Niderlandów przesyłam natomiast specjalny apel:

Beste Nederlanders!
Een week geleden, een klein, dun, blond meisje, in de omgeving als Grootmoeder bekend ging naar uw land op zoek varen bloem. Als een van je haar in een veld van lelies hebben gezien, dan kunt u wijzen het naar het bos. Slecht uit. Geef haar op de weg van worst en brood, omdat grootmoeder omdat niemand houdt van worst en brood te eten. Als je aardbeien en noedels, dit geef haar voor het dessert. Laat hem varen bloem te zoeken om middernacht, en de grootvader laat hem soms te schrijven omdat haar grootvader schreef sms en wist niet of komen, want mijn oma niet te schrijven. Schrijf oma op e-mail en te verbergen euro in vuile sokken. Die stank niemand zal geen kant te zetten!
Kus en zie je!

Poniżej kilka fotek z cudownego, tegorocznego lata (które w większości upłynie bez Babki).







Do grilla zawsze pierwsza. 











25 BodyWork. Warsztat Pracy Twórczej.

















wtorek, 28 kwietnia 2015

Północna Słowacja, czyli po lewej mijamy Tatry.

W piątek po pracy wyskoczyłem na rower. W zasadzie po pracy i przed pracą, bo do celu kolejnej zbiórki musiałem dojechać już w niedzielę wieczorem. Zamiast "zamiatać" Polskę z auta wożąc się leniwie z południa do centrum i z powrotem ku południowym sąsiadom, postanowiłem trochę się pogimnastykować. Trasa wiodła mnie z Brennej przez Wisłę i Kubalonkę na Koniaków, a dalej przez Orawę ku południowej obwodnicy Tatr Wysokich, czyli przepięknej słowackiej drodze 537. Potem był klimatyczny Kezmarok, Lubowla, historyczny Bardejov, Svidnik i lądowanie w Polsce na Przełęczy Dukielskiej. W drodze do Sanoka wypadało "zaliczyć" jeszcze Jaśliński Park Krajobrazowy i Rymanów Zdrój. Weekend zatem był intensywny. 440 km jazdy w 27 godzin. Tempo niestety mocno sportowe i zdecydowanie za mało turystyczne, ale… Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma!

Na Wiśle w Ustroniu poziom rzeki wynosi...


Dobra meta i solidna podstawa.

Welcome to The Tatra.

Otwarcie sezonu motocyklowego w Liptowskim Mikułaszu.


Słowacy nie boją się górek.

Polacy też nie.



5.00 pobódka, 5.40 wyjazd.

Z cyklu fajna miejscówka: Bardejov.

Kapitalna sztuka socrealizmu. Rok 1980.

Królik Polski i historia podana na dłoni.

niedziela, 19 kwietnia 2015

Ford Transit Reimo, 2.5 Diesel, 70 KM, XX wiek.

Co tu dużo mówić- stało się!
W moje ręce przypadkiem (no bo jak by miało być inaczej) dostał się cudowny, pachnący specyficznie, (co nie oznacza wcale, że zalatujący zmokłym psem), niekoniecznie najmłodszy już samochód marki Ford. Stare przysłowie mówi: nie każda morda pasuje do forda. Sprawdźmy zatem czy moja pasuje…
Rok produkcji… no, cóż. O wiek damy się nie pyta, więc możemy przemilczeć i tę kwestię. Mogę się tylko pochwalić, że za rok będzie mógł zostać zarejestrowany jako wóz zabytkowy, co oznacza, że i pełnoletnim stał się już jakiś czas temu.


Tranzystor zwany także pieszczotliwie Rumcajsem, Cyganem, czy też Żelaskiem zmienił właściciela w wyniku przypadku. W piątek trzynastego lutego, odbywaliśmy właśnie z Zuzą spacer nadjeziorny w Poznaniu, celem obejrzenia innego Transita- bordowego Euroline'a (który swoją drogą ciągle jest na sprzedaż, więc jeśli komuś się podoba podobny kształt, mogę podać namiary). Idąc sobie beztrosko osiedlową uliczką, wzrok nasz przykuł jednak nie inny, jak ten niemiecki emeryt.
Stał skulony pod wiatką, czekając na wiosnę.
No i się doczekał! 21 marca 2015 roku, w samo niemalże południe wraz z nadejściem kalendarzowej wiosny właśnie Rumcajs (zwany także Cyganem lub Żelaskiem) zmienił miejsce stacjonowania i przejachał (bez wsparcia z zewnątrz) z Poznania do Łowicza. Prawie 240 km w nieco ponad 4 godziny.
O tym jak rozwija się miłość do motoryzacji (która mam nadzieję nie przyćmi nam miłości do rowerowych podróży) proponuję wynioskować z poniższych zdjęć.

Pierwsza podróż: Świętokrzyski Park Narodowy.
Dystans łączny: ok 630 km
Czas operacyjny: 5 dni
Średnia: rowerowa (prawie 140 km na dzień)
Osiągi: max 105 km/h
Spalanie: ile wlejesz, tyle wypije.


Piłem w Spale, spałem w Pile...







W krainie latających majtek 
W Rawie Mazowieckiej czas płynie powoli






Spała




Pan Lucjan oczekujący wiosny







Łysica



Czapka Talibów, laska z gałką od Mercedesa. Kolekcjoner.